Info
Suma podjazdów to 337598 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2024, Wrzesień5 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec15 - 0
- 2024, Czerwiec10 - 0
- 2024, Maj8 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik3 - 0
- 2023, Wrzesień9 - 0
- 2023, Sierpień10 - 0
- 2023, Lipiec13 - 0
- 2023, Czerwiec11 - 0
- 2023, Maj6 - 0
- 2023, Kwiecień7 - 0
- 2023, Marzec11 - 0
- 2023, Luty17 - 0
- 2023, Styczeń20 - 0
- 2022, Grudzień16 - 0
- 2022, Listopad17 - 0
- 2022, Październik11 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień14 - 0
- 2022, Lipiec11 - 0
- 2022, Czerwiec4 - 0
- 2022, Styczeń9 - 0
- 2021, Grudzień17 - 0
- 2021, Listopad11 - 0
- 2021, Wrzesień5 - 0
- 2021, Sierpień11 - 0
- 2021, Lipiec8 - 0
- 2021, Czerwiec11 - 0
- 2021, Maj11 - 0
- 2021, Kwiecień10 - 0
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Styczeń8 - 0
- 2020, Grudzień4 - 0
- 2020, Listopad2 - 0
- 2020, Wrzesień7 - 0
- 2020, Sierpień13 - 0
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec13 - 0
- 2020, Maj16 - 0
- 2020, Kwiecień12 - 0
- 2020, Marzec3 - 0
- 2020, Luty1 - 0
- 2020, Styczeń1 - 0
- 2019, Wrzesień6 - 0
- 2019, Sierpień8 - 0
- 2019, Lipiec7 - 0
- 2019, Czerwiec12 - 0
- 2019, Maj11 - 0
- 2019, Kwiecień12 - 0
- 2019, Marzec6 - 0
- 2019, Luty2 - 0
- 2018, Lipiec3 - 0
- 2018, Czerwiec7 - 0
- 2018, Maj12 - 0
- 2018, Kwiecień8 - 0
- 2018, Marzec3 - 0
- 2018, Luty3 - 0
- 2018, Styczeń4 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Październik3 - 0
- 2017, Wrzesień4 - 0
- 2017, Sierpień11 - 0
- 2017, Lipiec9 - 0
- 2017, Czerwiec7 - 0
- 2017, Maj11 - 0
- 2017, Kwiecień8 - 0
- 2017, Marzec6 - 0
- 2017, Luty3 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Wrzesień7 - 0
- 2016, Sierpień8 - 0
- 2016, Lipiec13 - 0
- 2016, Czerwiec13 - 0
- 2016, Maj14 - 0
- 2016, Kwiecień9 - 0
- 2016, Marzec9 - 0
- 2016, Luty1 - 0
- 2015, Grudzień4 - 0
- 2015, Listopad1 - 0
- 2015, Październik3 - 0
- 2015, Wrzesień5 - 0
- 2015, Sierpień5 - 0
- 2015, Lipiec12 - 0
- 2015, Czerwiec13 - 0
- 2015, Maj14 - 0
- 2015, Kwiecień12 - 0
- 2015, Marzec5 - 0
- 2015, Luty7 - 0
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Listopad5 - 1
- 2014, Październik11 - 1
- 2014, Wrzesień5 - 0
- 2014, Sierpień5 - 0
- 2014, Lipiec10 - 0
- 2014, Czerwiec13 - 0
- 2014, Maj10 - 0
- 2014, Kwiecień10 - 0
- 2014, Marzec9 - 0
- 2014, Luty6 - 0
- 2014, Styczeń5 - 0
- 2013, Grudzień4 - 0
- 2013, Październik5 - 0
- 2013, Wrzesień7 - 0
- 2013, Sierpień10 - 1
- 2013, Lipiec14 - 2
- 2013, Czerwiec18 - 2
- 2013, Maj11 - 0
- 2013, Kwiecień15 - 2
- 2013, Marzec6 - 0
- 2013, Luty17 - 2
- 2012, Październik6 - 3
- 2012, Wrzesień15 - 1
- 2012, Sierpień12 - 6
- 2012, Lipiec18 - 4
- 2012, Czerwiec10 - 6
- 2012, Maj15 - 4
- 2012, Kwiecień10 - 6
- 2012, Marzec9 - 6
- 2012, Luty9 - 3
- 2012, Styczeń6 - 5
- 2011, Grudzień2 - 3
- 2011, Listopad4 - 5
- 2011, Październik4 - 5
- 2011, Wrzesień7 - 11
- 2011, Sierpień10 - 4
- 2011, Lipiec17 - 2
- 2011, Czerwiec8 - 1
- 2011, Maj13 - 0
- 2011, Kwiecień12 - 0
- 2011, Luty2 - 0
- 2011, Styczeń3 - 4
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik4 - 0
- 2010, Wrzesień11 - 0
- 2010, Sierpień11 - 0
- 2010, Lipiec12 - 0
- 2010, Czerwiec10 - 0
- 2010, Maj5 - 0
- 2010, Kwiecień10 - 7
- 2010, Marzec7 - 0
31-60 km
| Dystans całkowity: | 15233.25 km (w terenie 4165.00 km; 27.34%) |
| Czas w ruchu: | 710:56 |
| Średnia prędkość: | 21.38 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 79.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 32504 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 194 (98 %) |
| Maks. tętno średnie: | 176 (89 %) |
| Suma kalorii: | 185786 kcal |
| Liczba aktywności: | 332 |
| Średnio na aktywność: | 45.88 km i 2h 08m |
| Więcej statystyk | |
- DST 34.00km
- Czas 01:17
- VAVG 26.49km/h
- VMAX 62.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- HRmax 186 ( 94%)
- HRavg 163 ( 83%)
- Kalorie 960kcal
- Aktywność Jazda na rowerze
W ostatnich promieniach zachodzącego słońca..., 13.04.2012
Piątek, 13 kwietnia 2012 · dodano: 13.04.2012 | Komentarze 0
Trasa: Bielawa ul. Berlinga, Jodłownik, Przełęcz Woliborska, Wolibórz, Przełęcz Woliborska, Jodłownik, Ostroszowice, Kietlice, Bielawa ul. Berlinga
Wbiegłem szybko do domu, przebrałem się i jazda na rower. Czasu za wiele nie było, ale ostatnie kilometry przejechałem jeszcze przed zmrokiem. Jak mawiają, trochę "poszedłem w trupa", a zębatka 11 była dzisiaj moim bliskim przyjacielem ;) Niestety, od skrzyżowania na Ostroszowice w Jodłowniku, na szczyt przełęczy nie udało się zamknąć w 15min jak chciałem. Jechałem równo 16, ale to też nieźle jak na początek, mimo iż mamy już połowę kwietnia, sezonu.
Na zjeździe tak przyp%@#$*&em; w 2 dziury, że aż stanąłem sprawdzić koła - na szczęście nadal w miarę proste.
- DST 42.00km
- Czas 01:38
- VAVG 25.71km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 13.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Przełęcz Woliborska, 9.04.2012
Poniedziałek, 9 kwietnia 2012 · dodano: 09.04.2012 | Komentarze 3
Trasa: Bielawa ul. Berlinga, ul. Piastowska, Jodłownik, Przełęcz Woliborska, Jodłownik, Ostroszowice, Kietlice, Owiesno, Piława Dolna, Dzierżoniów, Pieszyce Bielawa
Przesiadłem się z górala na szosę. Byłem już trochę rozgrzany, więc pojawiła się ochota do jazdy. ;) Myślałem o Srebrnej, albo o Tąpadle, ale wszędzie było jakoś za daleko :p Postanowiłem więc, że zobaczę sobie, czy zostało mi jeszcze trochę siły, po tym świątecznym obżarstwie. Droga właściwie sucha, tylko w cieniu nieco wody i między drzewami śnieg. Na zjeździe zimno! Mocno dzisiaj wiało - do Pieszyc to ledwo jechałem, a i na przełęcz, jak gdzieś był otwarty fragment drogi, to zawiewało w twarz.
- DST 42.00km
- Czas 01:39
- VAVG 25.45km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 3.0°C
- HRmax 176 ( 89%)
- HRavg 148 ( 75%)
- Kalorie 1050kcal
- Aktywność Jazda na rowerze
Blisko domu, 5.03.2012
Poniedziałek, 5 marca 2012 · dodano: 05.03.2012 | Komentarze 0
Trasa: Bielawa ul. Berlinga, Kietlice, Ostroszowice, Jodłownik, Bielawa Leśny Dworek, ul Berlinga i drugi raz taka pętla
Wyjazd miał być ambitniejszy, ale nie udało się wcześniej wyjść z pracy i obawiałem się, czy zdążę przed zmrokiem. Muszę przyznać, że byłem trochę podjechany po wczorajszym wyjeździe stąd też kilometrów niewiele, ale zawsze do przodu. ;)
- DST 60.00km
- Czas 02:23
- VAVG 25.17km/h
- VMAX 45.00km/h
- Temperatura 7.0°C
- HRmax 183 ( 93%)
- HRavg 131 ( 66%)
- Kalorie 1287kcal
- Aktywność Jazda na rowerze
Szosowo przez Świdnicę, 4.03.2012
Niedziela, 4 marca 2012 · dodano: 04.03.2012 | Komentarze 0
Trasa: Trasa: Bielawa ul. Berlinga, Pieszyce, Piskorzów, Stachowice, Lutomia Górna, Bojanice, Burkatów, Świdnica, Jagodnik, Miłochów, Gogołów, Wirki, Wiry, Jędrzejowice, Kiełczyn, Tuszyn, Włóki, Dzierżoniów, Bielawa ul. Berlinga
Standardowa trasa na Tąpadłe, jednak tym razem przełęcz odpuściliśmy z uwagi na:
-zmęczenie moje po nartach,
-zmęczenie Inferka i Muciosa po wczorajszej jeździe,
-początek sezonu dla Pawła.
Poza tym dość mocno wiało, szarpałem tempo i w ogóle jakoś tak przed Wirami straciłem wenę do tego podjazdu. ;)
Do Świdnicy praktycznie dolecieliśmy - prawie 28km/h średniej, ale było z wiatrem. W momencie kiedy odbiliśmy na Jagodnik zrobiło się już mniej wesoło, ale i tak pod górę trzeba było poszaleć. :p
Ogółem bardzo fajna wycieczka. :)
- DST 43.00km
- Czas 01:58
- VAVG 21.86km/h
- VMAX 46.00km/h
- Temperatura 3.0°C
- HRmax 183 ( 93%)
- HRavg 130 ( 66%)
- Kalorie 1037kcal
- Aktywność Jazda na rowerze
Przełęcz Srebrna, 27.02.2012
Poniedziałek, 27 lutego 2012 · dodano: 27.02.2012 | Komentarze 1
Trasa: Bielawa, ul. Berlinga, ul. Bohaterów Getta, ul. Piastowska, Józefówek, Ostroszowice, Grodziszcze, Rudnica, Jemna, Srebrna góra, Przełęcz Srebrna, powrót tą samą trasą.
Pierwszy raz ruszyłem na Srebrną Górę w tym sezonie razem z Inferkiem. Pogoda była niezła, tylko nieco nam się przedłużyło, więc w drodze powrotnej było chłodno. Tym razem ruszyłem szosę. Jechało się bardzo dobrze, nawet udało mi się wjechać na samą przełęcz, mimo iż tego nie zakładałem. ;) Po drodze zostało jeszcze trochę śniegu, ale głównie w rowach. W samej Srebrnej było go trochę więcej, raz musiałem przeprowadzić rower, żeby się nie przewrócić ;).
- DST 38.00km
- Czas 01:39
- VAVG 23.03km/h
- VMAX 50.00km/h
- Temperatura 1.0°C
- HRmax 188 ( 95%)
- HRavg 143 ( 72%)
- Kalorie 1054kcal
- Sprzęt Giant Anthem X2
- Aktywność Jazda na rowerze
Przerzeczyn w śnieżycy, 26.02.2012
Niedziela, 26 lutego 2012 · dodano: 26.02.2012 | Komentarze 0
Trasa: Bielawa ul. Berlinga, ul. Wojska Polskiego, Kietlice, Owiesno, Piława Górna, Przerzeczyn-Zdrój, Piława Górna, Piława Dolna, Bielawa ul. Wolności, ul. Berlinga
Dzisiaj wybraliśmy się z Inferkiem i Muciosem do Przerzeczyna. Już jak wyjeżdżałem z domu wydawało mi się, że spadnie deszcz, ale co tam - jedziemy.
Pomimo dysput na temat trasy i szerokiego wachlarza propozycji (jedziemy setkę, a może Srebrna Góra, albo wrócimy chociaż przez Niemczę :P)pojechaliśmy w końcu tylko do Przerzeczyna. Wiał dość mocny wiatr, ale wszystko było w porządku, aż do naszego celu. W tej uzdrowiskowej mieścinie zaczęła się śnieżyca! Śnieg ciął po twarzy z dużą siłą, do tego wiało, a od Piławy zamienił się w deszcz ze śniegiem. Zmokłem, zmarzłem, ale przynajmniej trochę pojeździłem na świeżym powietrzu. ;)
- DST 36.00km
- Teren 34.00km
- Czas 02:16
- VAVG 15.88km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 7.0°C
- HRmax 188 ( 95%)
- HRavg 151 ( 77%)
- Kalorie 1526kcal
- Sprzęt Giant Anthem X2
- Aktywność Jazda na rowerze
Ziemia Obiecana czyli Singletrack pod Smrkem, 20.11.2011
Niedziela, 20 listopada 2011 · dodano: 20.11.2011 | Komentarze 2
Znów zachciało mi się zwiedzania szlaków rowerowych poza Bielawą. Singiel pod Smrkem to kolejne moje rowerowe marzenie, którego nie udało się spełnić w sezonie. Dotarłem do niego dopiero teraz i żałuję, że tak późno. Czegoś takiego jak te ścieżki jeszcze nie widziałem, nie da się tego porównać do niczego co do tej pory udało mi się przejechać.
Pojechałem znów z Inferkiem i Muciosem. Rano pogoda wydawała się ładna, w Jeleniej pojawiło się nieco mgły, ale u celu było ok. 7 stopni i niezła widoczność, choć i tak nie było czasu na oglądanie widoczków. Jedzie się jak w transie - oczy skupione cały czas na wąskiej ścieżce, która wiła się niczym waż między drzewami i kamieniami. Z resztą, kto chciałby się zatrzymywać i rozglądać skoro każdy postój oznaczał przerwanie czystej rowerowej ekstazy. Jak zabrać dziecku lizaka! Poza tym każde odwrócenie głowy w moim wypadku kończyło się rozpaczliwym hamowaniem, żeby uratować się od wywrotki. Na tak wąskiej drodze trzeba pilnować kierownicy. Dużo hopek, można było się porządnie wybić. W niektórych zakrętach bandy pomagające w ich pokonaniu, drewniane pomosty, ścieżka miejscami prześlizguje się pomiędzy drzewami gdzie trzeba było się bardzo szybko składać do skrętu. Parę razy myślałem, że będę się musiał zbierać z gleby. Zazwyczaj jechałem pierwszy, ale raz zgubiłem ścieżkę i wyprzedził mnie Mucios. Myślałem, że jadę dość szybko - on był szybszy, dla mnie trochę za szybki, ale goniłem twardo. ;) W sumie to singla nie można pokonywać powoli, może i jest to ciekawe, ale nie zachwycające. Prędkość dodaje trasie smaczku, trudności, a to składa się na uśmiech tak szeroki, że widać go z tyłu głowy :D.
Trasy są bardzo dobrze oznaczone. Nawet jeśli znaków nie ma, to od razu widać uciekającą ścieżynkę. Tylko raz się zgubiliśmy, bo wyjechaliśmy na szeroki asfaltowy podjazd i zabrakło strzałek, ale potem spotkaliśmy kilku rowerzystów i podpowiedzieli nam, że jest on dość długi. Na szczycie usiedliśmy na ławeczce , wypiliśmy spokojnie herbatkę i dalej w drogę. Niestety wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć, ale 36km singla to i tak bardzo dobry dystans. Widać, że singletrack był przygotowany bardzo profesjonalnie. Wycięte drzewa i gałęzie, droga w 100% przejezdna, żadnej kłody na drodze, gdzie da się jechać szerzej tam narzucone kamienie i gałęzie, żeby trzymać się trasy, wszystko wysypane szarym piaseczkiem, który jednak nie zawsze daje dobrą przyczepność. Co średnio mi się podobało to to, że za dużo tam było podjazdów. Solidnie się zmęczyłem. Wolałbym jeden np. 15 kilometrowy podjazd, a potem już tylko w dół, ale nie jest to możliwe. Tak czy siak zjazdy wynagradzają każdy trud - czysty flow, smara, rowerowa ekstaza, trans, upojenie, odurzenie czy jak kto woli. :p
Koniec i korba, kto nie przejechał ten trąba! ;)
Epicko!
© Tomekste
Singletrack Centrum i szeroki uśmiech ;)
© Tomekste
Cannondale!
© Tomekste
- DST 38.00km
- Teren 33.00km
- Czas 02:47
- VAVG 13.65km/h
- VMAX 47.00km/h
- Temperatura 3.0°C
- HRmax 187 ( 95%)
- HRavg 142 ( 72%)
- Kalorie 2327kcal
- Sprzęt Giant Anthem X2
- Aktywność Jazda na rowerze
Głuszycka strefa MTB, 12.11.2011
Sobota, 12 listopada 2011 · dodano: 13.11.2011 | Komentarze 2
Po ostatnich szosowych wyczynach chodził za mną strasznie góral, ale nie miałem jakoś ochoty jechać w nasze partie gór. O Głuszycy myślałem już w zeszłym sezonie, jednak nie udało się pojechać pomyślałem więc, że może by teraz wykorzystać okazję. Okazało się, że Paweł też ma wolny weekend i jest chętny na wyjazd więc plan powstał: sobota, 10 rano pakujemy się na auto i jedziemy do Głuszycy. Wydrukowałem sobie mapki, ułożyłem w głowie trasę i czekałem na sobotę.
Sobotni poranek okazał się słoneczny, ale żeby było bardzo ciepło to nie powiem. Termometr pokazuje 3 stopnie. Piszę do Inferka: jedziemy? Decyzja zapada, że owszem, a do tego znajduje się trzeci na wyprawę - Mucios.
Droga przebiega spokojnie, dopiero w Głuszycy natrafiamy na problem. Pewne głosy w pojeździe sugerują, żeby odwrócić początek trasy bo końcowy singiel nie będzie wtedy pod górę tylko w dół. Jedziemy więc pod wcześniej wspomniany singiel (2 razy zawracając, bo źle na mapę popatrzyli :P), a tam pionowa ściana. Cóż, chyba jednak trzeba zacząć zgodnie z moim planem. Zawróciliśmy ponownie, wróciliśmy do "centrum" Głuszycy, zaparkowaliśmy, zdjęliśmy rowery i w drogę.
Niestety szlaki w strefie nie są oznaczone tak dobrze jak bym tego chciał. Kilkukrotnie udało nam się zgubić drogę, całe szczęście, że w górach było sporo pomocnych ludzi, którzy znali tamtejsze trasy, ale mój plan zrealizowaliśmy tylko z grubsza. Sudety Wałbrzyskie mają potencjał. W kilku miejscach cieszyliśmy nasze oczy wspaniałą panoramą gór sowich (mimo średniej widoczności). Po drodze kilka ciekawych krajoznawczo miejsc: pozostałości dawnego schroniska, szczyt Waligóra, schronisko Andrzejówka, ruiny zamku Rogowiec (który był podobno najwyżej położonym zamkiem w Polsce). Trafiliśmy na kilka singli (szczególnie ostatni fragment naszej trasy po zielonym szlaku, poniżej Rybnicy, a za Grzmiącą - 4 km pięknego, trudnego singla). Nie obyło się niestety bez strat. Pod Rogowcem, gdzie zachciało nam się wjazdu na same ruiny (typowe krótkie XC) Mucios obił swoją nową ramę i, jak się potem okazało, zgiął tarczę hamulcową, przez co singielek musiał jechać z jednym hamulcem.
Pomimo niezbyt zachęcającej momentami temperatury wyprawa okazała się bardzo przyjemna. Wypiliśmy trochę gorącej herbaty z termosu, pogadaliśmy, porobiliśmy zdjęcia - takie wycieczki to jest to. ;)
Z Muciosem, w tle Góry Sowie
© Tomekste
Głuszycka strefa MTB, z Inferkiem
© Tomekste
Głuszycka strefa MTB, zrujnowane schronisko
© Tomekste
Jesienny klimat
© Tomekste
Skalna Brama zamku Rogowiec
© Tomekste
- DST 33.00km
- Teren 29.00km
- Czas 02:31
- VAVG 13.11km/h
- VMAX 47.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- HRmax 190 ( 96%)
- HRavg 159 ( 81%)
- Kalorie 1864kcal
- Sprzęt Giant Anthem X2
- Aktywność Jazda na rowerze
Kiedy jeden raz to za mało... Kalenica x2
Niedziela, 30 października 2011 · dodano: 30.10.2011 | Komentarze 2
Jesienne góry... Jakie są? Niczym baśń – piękna, kolorowa, magiczna, ale z drugiej strony owiana nutką mroku, tajemnicy, strachu. Wabią feerią barw, delikatnymi muśnięciami jesiennego słońca, ale czyhają na każdą pomyłkę lekkomyślnego, niedoświadczonego bikera. Trzeba nie lada odwagi, żeby z nimi zagrać i nie każdy wychodzi z tej gry zwycięsko, w najlepszym wypadku przywożąc do domu kilka siniaków i stłuczeń.
Z drzew powoli, dostojnie opadają liście, tworząc na ścieżkach wielobarwny dywan kryjący pod sobą ich tajemnice. Tylko niekiedy, jakby niechcący ujawniają swą prawdziwą naturę, gdy spod liściastego kobierca wychylają się omszałe kamienne zęby. Niekiedy jakieś drzewo chciwie wysuwa swą korzenną mackę przegradzając w poprzek prowadzący Cię szlak. Jedziesz więc uważnie, lustrując drogę przed sobą, szukając zdradliwych pułapek. Z rzadka mijasz samotnego turystę, wymienisz zdawkowe „cześć” bez odrywania wzroku od ziemi. Koła przecinają liście, podrywając je w powietrze do szalonego tańca przy akompaniamencie wiatru szumiącego wśród drzew i delikatnych, rytmicznych trzasków bębenka. Melodię zakłóca czasami przeraźliwy pisk klocków hamulcowych zaciskających się na wilgotnej tarczy. Poza tym w lesie panuje absolutna cisza. Nie słychać ptaków, biegających dzieci ani pił mechanicznych drwali oczyszczających las - mleczna mgiełka zdusza wszelkie odległe dźwięki nadając okolicy tajemniczy charakter.
Bieżnik opon agresywnie wgryza się w podłoże. Mokra, ciężka ziemia daje uczucie pewności, stabilności - to złudzenie. Widzisz przed sobą podjazd, osiągasz odpowiednie, równe tempo, uspokajasz oddech. Koła kręcą się, pokonujesz mozolnie kolejne metry, przednie koło przeskakuje kolejny korzeń, nagle - dwa obroty korbą, rower staje w miejscu. Przepraszam – leci na bok. W ostatnim momencie wyrywasz blok z pedału i podpierasz się. Jakoś udaje się dotrzeć na szczyt. Zjazd. Koło trafia w niewidzialny do tej pory kamień, szarpnięcie kierownicą, czujesz, że za chwilę spotkasz się z ziemią... Uff tym razem się udało, dostałeś ostrzeżenie, ale kolejnego już nie będzie. Nigdy nie można się zapominać.
Ale przede wszystkim góry, jesień i rower są wielką inspiracją. ;)
Ja wróciłem dziś spokojnie. Moja trasa wiodła przez: ul. Berlinga, Leśny Dworek, nowy punkt widokowy nad Leśnym, Trzy Buki, Zimna Woda, Zimna Polana, Kalenica, szlakiem czerwonym na Bielawską Polanę, znów żółty na Zimną Polanę, Kalenica, zjazd do Zimnej Polany, żółtym szlakiem do Trzech Buków i do domu.
- DST 48.00km
- Teren 44.00km
- Czas 02:45
- VAVG 17.45km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 8.0°C
- HRmax 190 ( 96%)
- HRavg 172 ( 87%)
- Kalorie 2166kcal
- Sprzęt Giant Anthem X2
- Aktywność Jazda na rowerze
Bike Maraton Mega, Kielce, 8.10.2011
Sobota, 8 października 2011 · dodano: 09.10.2011 | Komentarze 1
Nie wiedziałem czego się po maratonie w Kielcach spodziewać. Okazał się całkiem ciekawy.
Większość trasy biegła piaszczystymi singlami, ale dzięki temu, że w piątek popadało jechało się, o ironio. sporo lepiej ponieważ rower znakomicie "kleił się" do podłoża. Trasa o charakterze XC, z mocnymi podjazdami, z którymi wielu zawodników (w tym ja) miało znaczne problemy. Sam podjechałem chyba ze 2, za to wszystko zjechałem. :) Niestety nie obyło się bez problemów. W okolicach 7km zrobiło się nagle tłoczno, znaków nie ma, ktoś skacze przez rzeczkę, ktoś jedzie pod mostem, część ludzi przez wiadukt kolejowy - paranoja. Najpierw sprawdziłem głębokość strumienia - gość przede mną wpadł po kolana - przy 7 stopniach nic ciekawego, tą drogę więc odpuściłem. Potem pod tunelem, tam jednak były już strzałki dla drogi powrotnej. Poszedłem więc za większością - przez wiadukt. Nie był to dobry pomysł. Pomijając niebezpieczeństwo spotkania się z pociągiem zmarnowałem tam bardzo dużo czasu. Potem drugi raz zgubiłem się w miejscu gdzie trzeba było przejechać pod bardzo niskim mostkiem - znów poleciał czas, a przebieganie przez szeroką, ruchliwą drogę do najbezpieczniejszych rzeczy nie należy.
Na początku czułem się świetnie. Płaski początek trzymałem mocne tempo sektora, a na podjazdach zacząłem ostro wyprzedzać, ale niestety sił starczyło do ok. 38km, potem już tylko gorzej. ;) Ostatecznie wynik nie szalony, ale lepszy przynajmniej niż na ostatnich dwóch edycjach BM.
